Dziękuję wam za 400 wyświetleń! Nawet nie wiecie jak się cieszę :D Jesteście niesamowici! Dziękuję za to, co dla mnie robicie!
____
Harry kierował Hermionę w stronę Zakazanego Lasu, ale nagle skręcił w stronę Jeziora. Usiadł z nią nad wodą i trzymał za ręce. Hermiona myślała, że pewnie chce powiedzieć jej coś ważnego, ale Harry objął ją ramieniem, przytulił do siebie i patrzał w taflę wody. Dziewczyna zastanawiała się, o co może chodzić, ale Harry nadal milczał.
-Harry, po co tutaj przyszliśmy?- zapytała w końcu.
-Tak sobie.- odparł.- Chciałem spędzić z tobą czas w tym pięknym miejscu.
Hermiona nie bardzo wiedziała, co ma na to powiedzieć, bo bała się, że nie zdążą na lekcję, ale siedziała przytulona do Harry'ego nawet się nie odzywając, uznała, że Harry wie, co robi.
-Wiesz co?- powiedział nagle chłopak.
-Nie?- Hermiona zdziwiona trochę tym pytaniem odpowiedziała.
-To jezioro prawie jest najpiękniejszym miejscem, jakie mogę oglądać, ale nie jest najpiękniejsze- odezwał się Harry.
-A co jest najpiękniejsze?- dopytała dziewczyna.
-Odpowiedź jest prosta- odparł.- Ty jesteś najpiękniejsza.
Hermiona zarumieniła się i nie odpowiedziała. Harry zdjął z niej swoje ramię i spojrzał jej w oczy. Uwielbiał patrzeć na te piękne, błyszczące oczy. Były dla niego ukojeniem w bólu i pocieszeniem smutku. Choć Hermiona zazwyczaj była skryta i cicha, jej oczy mówiły wszystko. Czy jest smutna, czy wesoła, czy śmieje się lub czy płacze. Wtedy była szczęśliwa, że ma kogoś takiego, jak Harry, że może na niego liczyć, bo on zawsze jest przy niej. Harry pochylił się nad nią i pocałował ją lekko w usta, po czym wstał, złapał ją za dłonie i podniósł, a potem trzymając się za ręce ruszyli na zajęcia.
***
Minął już prawie cały semestr. Za parę dni uczniowie rozjeżdżali się do swoich domów na święta Bożego Narodzenia. Tylko Harry i kilku innych uczniów zostawało w szkole. Harry nie miał nawet ochoty wracać do Dursley'ów na święta. Z resztą oni i tak go tam nie chcieli. Za dwa dni Gwiazdka, więc Harry chciał spędzić z Hermioną, jak najwięcej czasu, bo nie będzie jej widział około dwóch tygodni. Była akurat sobota. Jedli śniadanie w Wielkiej Sali, kiedy do Harry'ego podszedł Ron, który nie odzywał się odkąd się pokłócili.
-Stary, możemy pogadać?- zapytał łapiąc go za ramię.
-Ech.. No okay- powiedział Harry niechętnie.
Odeszli kawałek dalej i Ron zaczął mówić:
-Nie chcę się wiecznie kłócić, nie może być, jak dawniej?
-Ale czego ty właściwie oczekujesz?- zapytał z wyrzutem Harry.- Przez tyle czasu nie odezwałeś się słowem. Przez ten cały czas raniłeś Hermionę, ciągle przez ciebie płakała mi w ramię, a kiedy w końcu jest szczęśliwa pojawiasz się ty.
-No wiem, jak to wygląda, ale na serio już nic nie mam do was.- odpowiedział Ron.- Chcę, żebyśmy znowu byli przyjaciółmi. Daj mi szansę, proszę.
Harry spojrzał na Rona i przez chwilę zastanawiał się, jak ma na to zareagować, po czym stwierdził, że to jest jednak jego przyjaciel i może mu to wybaczyć.
-Ron ja ci to wybaczam, na serio, ale nie wiem, jak z Hermioną.- powiedział za chwilę.
Ron nie odpowiedział. Podał Harry'emu rękę na zgodę i przytulił po kumpelsku.
Stali jeszcze chwilę nic nie mówiąc, a kiedy Harry już chciał wrócić, żeby skończyć śniadanie, Ron zatrzymał go jeszcze na chwilę.
-Słuchaj Harry, mama się pytała, czy nie chcesz wpaść do nas na święta?- zapytał.- Bo nie ma sensu, żebyś sam tu siedział.
-W sumie, chętnie.- odpowiedział i ruszyli w stronę stołu Gryffonów.
Po zjedzonym śniadaniu Harry i Hermiona poszli się przejść nad jezioro. Szli wzdłuż brzegu, trzymając się za ręce, a potem usiedli na starej, zniszczonej ławce nad samą wodą. Hermiona opierała się głową o ramię chłopaka, kiedy Harry złapał się ręką za bliznę.
-Co się dzieje?- Hermiona podniosła się i spojrzała na Pottera.
-Nie, nic- powiedział i pocałował ją w policzek.
Piekący ból nie ustawał, ale Harry nie chciał niczego mówić Hermionie, bo za chwilę Święta i nie chciał, żeby się o niego martwiła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz