Harrmione - True Love

Harrmione - True Love

niedziela, 30 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ I

Pewnego sierpniowego ranka, gdy Harry leżał w łóżku z myślą, że musi wytrzymać w domu wujostwa jeszcze 4 dni. Cztery długie dni, podczas których jego kuzyn Dudley będzie po nim jechał, jak po starej kobyle. Nie mógł się już doczekać rozpoczęcia trzeciego roku nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Po dwóch miesiącach nieustannych tortur zobaczy dwójkę swoich najlepszych przyjaciół: Hermionę Granger i Rona Weasley'a. Ten dzień był wyjątkowo paskudny. Ciągle padało i Harry nie mógł nawet wyjść z domu, żeby uwolnić się na cały dzień od Dursley'ów. Leżał, więc na łóżku i patrzał w sufit, gdy nagle przez okno wleciała jego sowa Hedwiga. W łapach trzymała list. Starannie zapakowany, a na jego przodzie było wykaligrafowane: 
Pan Harry Potter
Privet Drive 4
Surrey, Anglia
Harry od razu poznał pismo swojej przyjaciółki Hermiony. Otworzył powoli kopertę i wyciągnął z niej złożony na pół kawałek papieru. Rozwinął go i zaczął czytać:

Drogi Harry!
Zostało jeszcze kilka dni wakacji, więc dzisiaj w nocy przyjadę po ciebie z rodzicami i weźmiemy Cię na dwa dni do nas, a potem pojedziemy do Londynu, do dziurawego kotła, gdzie spotkamy też Rona. Powinniśmy być około 24 albo 1 w nocy, więc uprzedź wujka i ciotkę. Nie mogę się doczekać spotkania z tobą. 
Całusy, Hermiona

Harry uśmiechnął się do siebie, zwinął list i włożył z powrotem do koperty. Był szczęśliwy, że nie musi spędzać tych czterech dni w domu Dursley'ów. Sięgnął po miskę na wodę Hedwigi i zszedł na dół napełnić ją. Wszedł do kuchni i usłyszał za sobą głos ciotki Petunii:
-Jedziemy do sklepu! Będziemy za dwie godziny! Nie zepsuj niczego!
-Dobrze ciociu- odrzekł Harry i odkręcił kran. 
Po chwili słychać było tylko trzask drzwi, a potem otwieranie drzwi samochodu wuja Vernona. Harry z pełną miską wody wbiegł na górę zostawiając miskę na biurku. Potem popędził do komórki pod schodami, w której niegdyś mieszkał. Teraz był tam kufer z jego rzeczami szkolnymi. Chłopak zapalił lampkę i wziął kufer, w którym był kociołek, różdżka i inne rzeczy potrzebne w Hogwarcie. Była godzina 12.00. Ciągnąc kufer po schodach, Harry usłyszał głos wuja Vernona, wściekłego, bo pewnie czegoś nie wzięli. Nie zdążył wbiec do pokoju i wuj zobaczył, jak ciągnie kufer.
-Co ty u diabła wyprawiasz?! Z tego co wiem to jeszcze nie jedziesz do szkoły! 
-No... Bo... Ja.. Yyy... -jąkał się Harry.- Bo koleżanka po mnie dzisiaj przyjedzie i jadę do niej...
-Ech... Dobra..- westchnął Vernon.- Jedź, tylko byle bym cię w święta nie widział!
Harry wcale nie miał zamiaru wracać w święta. Boże Narodzenie planował spędzić z rodziną Weasley'ów. Mama Ron'a bardzo go lubiła i od drugiego roku spędzał z nimi gwiazdkę i Wielkanoc, gdyż jego wujostwo nie chciało go w święta w domu. Harry cieszył się, że może pojechać do Hermiony, W roku szkolnym bardzo często spędzał z nią czas, bo dobrze się z nią dogadywał i mógł jej powiedzieć o wszystkim. Kiedy wuj Vernon wyszedł  domu, Harry pobiegł na górę i zaczął pakować ubrania i wszystko, czego mógłby potrzebować w Hogwarcie. Po kilkunastu minutach spojrzał na kufer i przypomniał sobie, że czegoś brakuje. Nie spakował albumu ze zdjęciami rodziców, który dał mu Hagrid. Lubił otworzyć go czasem i chociaż obejrzeć zdjęcia rodziców. Położył go na wierzchu i zamknął walizkę. Potem usiadł na łóżku i spojrzał na zegar. Była dopiero 12.30. Nie mógł doczekać się przybycia przyjaciółki. Stęsknił się za nią i Ron'em. Nienawidził wakacji w domu wujostwa, ale nie miał żądnej innej rodziny. Czas Harry'emu strasznie się dłużył. Gdy ciotka z wujem wrócili, zatrzasnął się w pokoju i czekał na przyjazd Hermiony. Kilka godzin później usłyszał dzwonek do drzwi. Spojrzał na zegarek: była 00.30. Dursley'owie byli wściekli. Przez pół dnia szydzili z niego, że nawet przyjaciółka go wystawiła. Harry nie powiedział im, o której przyjedzie Hermiona, dlatego spodziewali się, że będzie o normalnej porze. Cioctka Petunia w papilotach, włochatych kapciach i różowym szlafroku zeszła na dół, by otworzyć drzwi. Harry wziął klatkę z Hedwigą oraz kufer i zwlekł się na dół. Zszedł ze schodów i zobaczył zawstydzoną ciotkę. Spodziewała się, że Hermiony rodzice też są według nich dziwakami (czarodziejami), więc nie przyłożyła wagi do tego, jak wygląda, ale po ich przywitaniu i wyglądzie, chyba doszła do wniosku, że jednak są prawie normalni. Pomimo tego, że ich córka jest czarodziejką. Hermiona widząc Harry'ego rzuciła mu się na szyję i dała buziaka na powitanie. Harry bardzo ucieszył się, że w końcu ją widzi. Bez pożegnania wyszedł z domu, rzucając tylko:
-Widzimy się w wakacje. Niestety.
Ciotka Petunia trzasnęła drzwiami, a w oknach widać było gasnące światła... 
____

Mam nadzieję, że pierwszy rozdział wam się podobał. Będzie ich więcej na pewno :) Jeśli podobał Ci się ten rozdział lub też masz jakieś uwagi: zostaw komentarz. ;* 

2 komentarze:

  1. Jak na pierwszy rozdział jesy w miarę dobrze. Tylko w czytaniu przeszkadzała mi skórka Twojego blogu, jest strasznie nieczytelnie.
    Jest też kilka błędów (przede wszystkim językowych i stylistycznych), zachęcam do poszukania Bety :)

    Życzę weny i zapraszam do siebie <3
    www.hope-my-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego u ciebie jest nieczytelnie, bo u mnie w komputerze i w telefonie jest widoczne. Błędy to niestety popełniam, ale niestety nie jestem idealna :) dziękuję ci bardzo za komentarz. Bardzo cieszy mnie gdy pisze ktoś, że jest okay, bo... Ale są błedy, bo... A nie np. Jest do dupy.
      I tyle, bo taki komentarz wcale mi nie pomaga naprawiać błędów. Jeszcze raz bardzo ci dziękuję :)

      Usuń