Harrmione - True Love

Harrmione - True Love

wtorek, 1 września 2015

RODZIAŁ II

Dziękuję za tyle wyświetleń poprzedniego rozdziału :) Zapraszam do komentowania pierwszego jak i drugiego rozdziału. Mówicie co wam się podoba, czy też nie podoba ;) A teraz zapraszam do czytania :*
___

Rodzice Hermiony byli nieco zaskoczeni zachowaniem ciotki Harry'ego. Nie spodziewali, że będzie ona tak nieuprzejma i zimna. Ruszyli przodem w stronę samochodu. Był to ciemno- zielony Land Rover. Pan Granger otworzył bagażnik i pomógł Harry'emu zapakować jego kufer do środka. Samochód był bardzo duży, więc bez trudu zmieściła się też klatka z Hedwigą. Harry i Hermiona usiedli na tylnych siedzeniach i nie zwracając uwagi na nic tylko na siebie przez całą drogę rozmawiali.
-Harry, słyszałeś, że Syriusz Black uciekł z Azkabanu?- zagaiła Hermiona.
-Kto taki?- zdumiał się Harry.
-Nie słyszałeś o nim? To jest jeden z najniebezpieczniejszych morderców świata czarodziejów.
-To okropne. 
Harry pierwszy raz słyszał nazwisko Black, ale miał przeczucie, że on jest jakoś powiązany z tym mordercą. 
***
Dwie godziny później byli już na miejscu. Hermiona mieszkała w podobnych szeregowcach, jak Harry. Gdy wyszli z samochodu, Harry chwycił klatkę z Hedwigą i ruszył w stronę bagażnika, by wyciągnąć kufer z rzeczami.
-Daj spokój, ja to wezmę.- powiedział ojciec Hermiony i uśmiechnął się. 
Harry podszedł do Hermiony i poszli w stronę drzwi. Dziewczyna sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła z niej klucz. Włożyła go do zamka i przekręciła kilka razy, po czym pchnęła drzwi. Oczom Harry'ego ukazał się wąski korytarz prowadzący do salonu. Na prawo od korytarza były schody prowadzące do góry. Hermiona pokierowała Harry'ego właśnie do góry, gdzie był kolejny korytarzyk, z którego wychodziły cztery pary drzwi. Mój pokój jest na końcu po prawej, a twój na przeciwko. Harry otworzył drzwi do swojego pokoju. Pokój był dość duży. Po prawej od drzwi było drewniane łóżko, obok którego stał stolik, a nad nim okno z widokiem na pustą, ciemną ulicę, oświetloną przez nędzne latarnie, które nie dawały zbyt wiele. Harry postawił klatkę z sową na stoliku i usiadł na łóżku. Hermiona, która była tuż za nim, usiadła obok niego i spytała:
- Może być?
-Może być? Hermiona tu jest cudownie!- odpowiedział Harry i przytulił przyjaciółkę.
Hermiona zaczerwieniła się trochę, a Harry dokończył swoją wypowiedź:
-Ani śladu Dursley'ów, pokój, który nie wygląda jak więzienie i na dodatek jestem tu z najlepszą przyjaciółką na świecie.
Hermiona zarumieniła się bardziej i uśmiechnęła, po czym powiedziała:
-Nie przesadzaj, w Hogwarcie będzie dużo lepiej.
-Poza tym, że będzie tam Ron, to nie.- Harry był ogromnie szczęśliwy móc spędzić dwa dni z Hermioną. Siedzieli jeszcze trochę na łóżku, rozmawiając ze sobą, po czym Hermiona udała się do swojego pokoju i poszła spać. Harry zrobił to samo. Przebrał się, położył pod kołdrę i odłożył okulary na stoliku. Następnie przyłożył głowę do poduszki i momentalnie zasnął. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz