Harrmione - True Love

Harrmione - True Love

środa, 16 września 2015

ROZDZIAŁ VIII

Dziękuję za 250 wyświetleń :) To cudowne uczucie. Mam nadzieję, że dobrze wam się czyta bloga, bo mi się go świetnie pisze.
___

Harry po zajęciach z OPCM poszedł na trening Qudditcha. W drodze na stadion towarzyszyła mu Hermiona. Rozstali się dopiero, gdy Harry wszedł do szatni, a Hermiona wróciła do wieży, by odrobić lekcje. W szatni Pottera powitała burza oklasków. Harry nie wiedział o co chodzi. Nagle zobaczył Freda i Georga Weasley'ów, którzy dowiedzieli się pewnie od Rona, że jest z Hermioną.
-Brawo młody!- powiedzieli chórkiem Fred i George.- My od początku uważaliśmy, że Ginny przegina, ale Ron uważał się za dojrzałego i bronił jej nawet jeśli kłamała.
Harry'emu ulżyło, bo myślał, że bliźniacy też wierzą Ginny i będą go ochrzaniać za coś, czego nie było. Trening przebiegał nawet sprawnie. Harry leciał na swoim Nimusie 2000, goniąc złotego znicza, gdy pewnym momencie zrobiło się zimno i nieprzyjemnie. Zobaczył kilka zakapturzonych postaci, które okazały się dementorami. Harry manewrował między nimi, ale bez skutku. Zaczął lecieć niżej, ujrzał profesora Dumbledore'a, który przyszedł zobaczyć, jak przebiega trening. Dementorzy otoczyli go już z każdej strony. Harry zemdlał i spadł z miotły. Był bliski zabiciu się, gdyby nie profesor Dumbledore, który rzucił zaklęcie, by powstrzymać upadek.
Następnego dnia Harry obudził się na łóżku szpitalnym. Otworzył powoli oczy i zobaczył Hermionę trzymającą go za rękę. Uśmiechnął się do niej lekko i spytał:
-Co się stało?
Hermiona powiedziała mu wszystko, czego dowiedziała się od Weasley'ów. Harry przypomniał sobie wszystko, ale nie zastanawiał się, dlaczego dementorzy się na niego uwzięli, tylko cieszył się, że Hermiona jest obok. Spojrzał w stronę wejścia do skrzydła szpitalnego i ujrzał Ginny. Gdy ta go zobaczyła ruszyła pędem w stronę jego łóżka. Harry bał się trochę, jak to się skończy. Nie wiedział do czego może jeszcze być zdolna Ginny, co wymyśli, żeby Hermiona zerwała z Harry'm.
-Czego ty znowu chcesz?- powiedział chłopak na wstępie.
-Zobaczyć, jak się czujesz.- uśmiechnęła się Ginny.- Chciałam też tobą porozmawiać.
Ginny spojrzała wymownie na Hermionę i sugerowała jej, że ma wyjść. Hermiona jednak nie ruszyła się, bo wiedziała, że Ginny i tak nic nie osiągnie. Harry jednak chciał wyjaśnić sobie wszystko z Ginny i powiedział do dziewczyny:
-Możesz na chwilkę nas zostawić?
-Jasne.- odparła Hermiona i gdy już miała wstawać Harry chwycił ją za nadgarstek i pocałował w policzek.
Hermiona ruszyła ku wyjściu i usiadła na krześle tuż obok drzwi wejściowych. Tymczasem Ginny zaczęła rozmowę z Harrym.
-Nie rozumiem, po co z nią jesteś, przecież widać, że nie kochasz jej tylko mnie,- powiedziała pewna siebie.
-Nie wiem skąd wzięło się u ciebie takie założenie, bo nigdy ciebie nie kochałem i nie rozumiem czemu nie możesz tego w końcu pojąć.- Harry był już trochę zdenerwowany, co pogorszyło jego samopoczucie, ponieważ odczuł lekki ból w klatce piersiowej, którym się nie przejął i zignorował.
-Wmawiaj sobie Harry, widzę jak na mnie patrzysz i wiem, że do Hermiony to tylko czasowe zauroczenie.- Ginny nadal była pewna siebie choć już trochę mniej, ale Harry był coraz bardziej zdenerwowany i odczuwał coraz większy ból.
Złapał się za klatkę piersiową, czego Ginny nie zauważyła. Ból był coraz silniejszy, Harry ledwo łapał oddech i nie zwracał uwagi na to, co mówi do niego Ginny. Hermiona, która dotychczas słyszała każde słowo, jakie powiedzieli, zaniepokoiła się, że Harry umilkł. Odczekała jeszcze kilka sekund i weszła do środka. Ujrzała Harry'ego, który prawie, że nie oddycha i traci przytomność. Podbiegła do łóżka, na którym leżał i zaczęła wołać panią Pomfrey. Pani Pomfrey szybko zareagowała i przybiegła do Harry'ego. Wypowiedziała jakieś zaklęcie i włożyła mu do ust jakąś tabletkę, którą Harry połknął nawet, gdy stracił przytomność. Kazała wyjść Ginny i Hermionie, po czym chwyciła Hermionę za ramię o powiedziała:
-Obudzi się za około godzinę, wtedy możesz przyjść.
Hermiona kiwnęła głową i ruszyła do salonu. Nie mogła pozbierać myśli, bo martwiła się o Harry'ego i jego zdrowie. Usiadła na kanapie w salonie i próbowała czytać książkę, kiedy podszedł do niej....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz