___
Harry wziął od sowy karteczkę, rozwinął ją i zobaczył napis:
Ja ciebie też.
Spotkajmy się dzisiaj o 2.00 w salonie
Spotkajmy się dzisiaj o 2.00 w salonie
Harry od razu poznał kaligrafowane pismo Hermiony. Był szczęśliwy, jak nigdy dotąd. Spojrzał na zegarek, była 18.40. Usiadł przy stoliku i chciał zabrać się za odrabianie pracy domowej na pojutrze, ale nie mógł się skoncentrować. Ciągle myślał o Hermionie, nie mógł się doczekać spotkania z nią w nocy w salonie. Nie chciał jednak siedzieć sam w dormitorium, więc zszedł na dól do salonu, gdzie byli Fred, George, Ron i Ginny Weasleyo'wie. Harry miał już podejść do Rona, kiedy podeszła do niego Ginny.
-Hej Harry!- powiedziała.
-Cześć Ginny.- odpowiedział chłopak.
-Harry możemy chwilkę pogadać?
-Yy..- zmieszał się Harry.- Okey.
Ginny zaprowadziła Harry'ego w zupełnie odludne miejsce salonu. Harry obawiał się trochę, czego może dotyczyć ta rozmowa. Wiedział, że odkąd poznał rodzinę Weasley'ów na peronie 1 września dwa lata temu Ginny strasznie się w nim zadurzyła, co niezbyt odpowiadało Harry'emu w tamtym momencie, gdyż wiedział już, że czuje coś do Hermiony, a Ginny mogłaby to zepsuć. Harry stał przed nią i czekał zniecierpliwiony, na to co mu powie.
-Harry...- zaczęła.- Nie chcę owijać w bawełnę, ale no... Tak jakby się w tobie zakochałam.
Harry'ego trochę zamurowało. Ginny była jego koleżanką i siostrą jego najlepszego przyjaciela. Nie chciał jej w żaden sposób urazić, ale był zakochany w Hermionie, a nie w Ginny.
-Przepraszam cię Ginny, nie chcę cię urazić, ale nie czuję do ciebie nic poza przyjaźnią.- Harry starał się to ująć najdelikatniej jak umiał, lecz uśmiech z twarzy rudowłosej natychmiast zniknął, a ona pobiegła na górę do swojego dormitorium.
Ron zauważając to podszedł do Harry'ego i zapytał, co się stało. Harry wytłumaczył wszystko Ronowi, poza tym, że czuje coś do Hermiony i dlatego ujął to tak, a nie inaczej.
-Jak ty mogłeś tak ją zranić!-uniósł się Ron.- Przecież wiedziałeś od początku, co do ciebie czuje, miałem cię za przyjaciela, a ty jesteś po prostu debilem!
Harry nie do końca rozumiał, o co właściwie chodziło jego przyjacielowi, bo ujął to raczej łagodnie. Starał się potem jeszcze rozmawiać z Ronem, ale ten nie chciał go widzieć. Harry doszedł do wniosku, że i tak mu przejdzie.
Gdy w końcu nadeszła godzina 1.50 Harry zszedł na dół i czekał na Hermionę, która zaraz powinna się pojawić. Chwilę potem olśniło go, że wypadałoby coś jej dać. Wyciągnął z kieszeni różdżkę, machnął nią raz i w jego ręku pojawił się piękny bukiet kwiatów z karteczką: Kocham Cię.
Parę minut potem do salony weszła Hermiona, która była równie szczęśliwa, jak Harry. Podeszła do niego, a Harry wyciągnął zza pleców bukiet i wręczył go dziewczynie.
-Harry...- zaczęła.- Nie chcę owijać w bawełnę, ale no... Tak jakby się w tobie zakochałam.
Harry'ego trochę zamurowało. Ginny była jego koleżanką i siostrą jego najlepszego przyjaciela. Nie chciał jej w żaden sposób urazić, ale był zakochany w Hermionie, a nie w Ginny.
-Przepraszam cię Ginny, nie chcę cię urazić, ale nie czuję do ciebie nic poza przyjaźnią.- Harry starał się to ująć najdelikatniej jak umiał, lecz uśmiech z twarzy rudowłosej natychmiast zniknął, a ona pobiegła na górę do swojego dormitorium.
Ron zauważając to podszedł do Harry'ego i zapytał, co się stało. Harry wytłumaczył wszystko Ronowi, poza tym, że czuje coś do Hermiony i dlatego ujął to tak, a nie inaczej.
-Jak ty mogłeś tak ją zranić!-uniósł się Ron.- Przecież wiedziałeś od początku, co do ciebie czuje, miałem cię za przyjaciela, a ty jesteś po prostu debilem!
Harry nie do końca rozumiał, o co właściwie chodziło jego przyjacielowi, bo ujął to raczej łagodnie. Starał się potem jeszcze rozmawiać z Ronem, ale ten nie chciał go widzieć. Harry doszedł do wniosku, że i tak mu przejdzie.
Gdy w końcu nadeszła godzina 1.50 Harry zszedł na dół i czekał na Hermionę, która zaraz powinna się pojawić. Chwilę potem olśniło go, że wypadałoby coś jej dać. Wyciągnął z kieszeni różdżkę, machnął nią raz i w jego ręku pojawił się piękny bukiet kwiatów z karteczką: Kocham Cię.
Parę minut potem do salony weszła Hermiona, która była równie szczęśliwa, jak Harry. Podeszła do niego, a Harry wyciągnął zza pleców bukiet i wręczył go dziewczynie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz