Harrmione - True Love

Harrmione - True Love

piątek, 4 września 2015

ROZDZIAŁ III

Dwa dni potem, Harry i Hermiona zostali odwiezieni przez rodziców dziewczyny do pub'u "Dziurawy Kocioł", gdzie spotkali rodzinę Weasley'ów. Po zakwaterowaniu się w pokojach troje przyjaciół ruszyło na ulicę Pokątną, by zakupić książki na nowy rok szkolny. Ron w prawdzie miał już swoje podręczniki po braciach, ale poszedł z przyjaciółmi, żeby im towarzyszyć. Idąc ulicą, uwagę Hermiony przykuł rudy kot, który spał na ladzie w sklepie Zoologicznym. Weszli we troje do sklepu, gdzie pani sprzedała Hermionie kota. Młoda czarownica kupiła mu jedzenie i rzeczy, których zazwyczaj potrzebują koty, np. miski na wodę i karmę. Zakup książek poszedł im sprawnie. Harry i Hermiona kupili wszystkie książki w księgarni "Esy i Floresy", po czym poszli na lody, a na koniec weszli jeszcze do Banku Gringotta, ponieważ Harry musiał wziąć więcej pieniędzy ze skrytki. Zagarnął złote monety do saszetki, a gdy wyszli z Banku udali się prosto do Dziurawego Kotła, by odpocząć po ciężkim dniu. 
***
Następnego dnia o godzinie 11.00 Harry, Hermiona i rodzina Weasley'ów opuścili Londyn, ruszając z peronu 9 i 3/4 do Hogwartu. Podróż ciągnęła się nieubłaganie wolno, ale w końcu dotarli. Na peronie stał już Hagrid, który co roku odprowadzał pierwszaków do szkoły.
-Hej Hagrid, jak wakacje?- zapytał Harry z uśmiechem na ustach.
-Dobrze, mam dla was niespodziankę.- odrzekł Hagrid.
-A jaką?- zapytał Ron.
-Dowiesz się później, a teraz zmykajcie do zamku.- odrzekł Hagrid i ruszył w stronę młodziaków.
Harry, Ron i Hermiona wciąż zastanawiali się, o jakiej niespodziance mówi Hagrid. Gdy dotarli do zamku i znaleźli się w Wielkiej Sali, profesor Dumbledore zaczął przemówienie. Po pół godzinie przydzielania nowych do ich domów, dyrektor ogłosił, że nowym nauczycielem Obrony Przed Czrną Magią zostaje Remus Lupin, a Opieką Nad Magicznymi Stworzeniami, nie kto inny tylko gajowy Hagrid.
-A więc to była ta niespodzianka!- powiedziała Hermiona, zagłuszona przez głośną burzę oklasków.
Po zakończonej uczcie wszyscy udali się do swoich dormitoriów. Harry położył się na łóżku i cieszył, że znów może tu być i radować się dziesięcioma miesiącami bez Dursley'ów. Po około pół godzinie, Ron, Seamus, Neville i Dean zasnęli. Wtedy Harry wymknął się z dormitorium i udał się do pokoju wspólnego. Usiadł na kanapie przed żarzącym się kominkiem i oddał głębokiej zadumie. Zadumę tę przerwała Hermiona, która weszła do pokoju wspólnego i usiadła obok niego.
-Skąd wiedziałaś, że tu jestem?- zapytał Harry.
-Tylko ty tutaj zawsze przychodzisz, kiedy wszyscy zasną.- odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego.
Harry obrócił się w stronę przyjaciółki i spojrzał jej w oczy. Jej usta uśmiechały się do niego, a oczy błyszczały w świetle księżyca, którego światło wpadało przez okno. Nigdy tak na nią nie patrzył, nigdy nie dostrzegał tego pięknego uśmiechu i błyszczących oczu. Poczuł wtedy coś, czego nigdy wcześniej nie czuł. Zaczął się zastanawiać, dlaczego właściwie wcześniej tego nie zauważył, dlaczego był do tej pory tak ślepy. Po chwili spuścił wzrok w dół i spojrzał na ogień w kominku. W tamtej chwili, wszystko wydawało mu się piękniejsze. Dotąd nie przeszło mu przez myśl, że zakocha się w Hermionie Granger, pięknej, mądrej i uzdolnionej magicznie dziewczynie. Jednak było coś, co przestało go cieszyć. Hermiona na pewno nie czuła tego samego do niego. W salonie zapadła niezręczna cisza.
-O czym myślisz?- zagaiła w końcu Hermiona.
-W sumie, to...- jąkał się Harry.- O tobie.
_____

Mam nadzieję, że rozdział się podobał :) Piszcie pod postami komentarze z pomysłami na fabułę albo co można w niej poprawić. Napiszcie, co wam się podoba, a co nie. Oczywiście mają to być konstruktywne komentarze, a nie coś typu: to jest beznadziejne. To ma być coś typu: to jest beznadziejne, bo coś tam...
Z góry wam dziękuję :) Dobrze mi się to pisze i mam nadzieję, że wam się dobrze czyta. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz